-
SK-WorldScape
Sylwia Kaczyńska - WorldScape -
1koszyk
To piąta książka z kolekcji autora "Nie daj się umrzeć.." - i to była pierwsza książka, która do mnie trafiła. Mam do niej ogromny sentyment, bo to ona była inspiracją, by sięgnąć po kolejne tomy. Dlaczego ta twórczość tak do mnie przemówiła? Przeczytałam wiele książek o podobnej tematyce, jednak zawsze , gdy powracam do twórczości Stanisława Andrzeja Penksyka, mam wrażenie, że wracam także do własnego wnętrza. Autor w swoich książkach nie narzuca prawdy - dzieli się jedynie swoją, zachęcając, by każdy czytelnik odnalazł w niej to, co dla niego ważne na ten moment.
Autor sam ujął sens tej książki w następujących słowach:
"Ta książka może nauczyć Cię postawy Obserwatora, jeśli naprawdę tego chcesz. W dzisiejszych zwariowanych czasach to konieczność, aby zachować zdrowy dystans od zakłamanej rzeczywistości pokazywanej w mediach. Oni to robią celowo, żeby wzbudzić w nas strach, ale w Obserwatorze nie ma już tej nisko wibrującej emocji. Proces nie jest łatwy, poświęciłem na to kilka ładnych lat, ale nie miałem przewodnika, który poprowadziłby mnie w tym kierunku. Ty jesteś w lepszej sytuacji, możesz go mieć na wyciągnięcie ręki. Wystarczy kliknąć.
Masz niekończące się problemy? W Twoje życie wkrada się chaos? Ta książka Ci pomoże. Zapewniam, że nawet w chorej rzeczywistości możemy być szczęśliwi. Jeśli zostaniesz Obserwatorem. Możesz nim zostać jeśli tylko tego chcesz. Znajdziesz tu wskazówki i konkretne ćwiczenia jak to się robi."
Opinie czytelników:
"...Uwielbiam Twoje refleksje i rozmyślenia. Masz niesamowity wręcz dar interpretacji tego, co chcesz przekazać." Alina Roland
"Uwielbiam Twój styl pisania, sposób wyrażania świata i język, którego używasz, aby o tym opowiedzieć." Ela Krzy
"...Serdecznie dziękuje, wreszcie czuję, że żyję i doświadczam pozytywów. Pozdrawiam serdecznie i z wdzięcznością." Olimpia Niewiaomska
"...Według mnie każdy etap naszego życia to doświadczanie wolności osobistej. Moje pierwsze doświadczenie to oddanie się miłości, następnie rodzinie i tak oddawałam wszystko ile maszyna dała. Następne to uświadomienie sobie, że już się czołgam, a miłość gdzieś uciekła, zastąpił ją handel wymienny. I teraz przyszedł czas na zdrowie. Ja, na wolność osobistą, zaprzyjaźniłam się ze słowem "nie". Świadomość mości się w moim sercu, a ja robię jej miejsce. Kocham życie. Rozumiem coraz więcej, studiując czerwoną, żółtą i zieloną książkę, które bardzo głęboko rezonują gdzieś we mnie. Myślę, że jest to droga, ale inni wybierają tę dłuższą. Już dawno tego nie robię, ale mam jeszcze problem w mówieniu, tak oficjalne do innych, że kocham. A więc zacznę: kocham pana za dzielenie się z nami tym, co pan czuje. Ja też w małej skali próbuję to czynić. " Alicja Jabłońska